1334 kilometry sercem i siłą mięśni – rowerowa wyprawa z Jastrzębia-Zdroju do Gdańska dla Natalki
Nie samolotem, nie pociągiem, nie autem. Tę trasę pokonali na dwóch kołach, napędzani nie tylko siłą nóg, ale przede wszystkim – sercem. Ewa Frajhofer i Andrzej Rakowski, zapaleni rowerzyści z Jastrzębia-Zdroju, przejechali 1334 kilometry w zaledwie 10 dni, by pomóc 14-letniej Natalii Mancewicz – dziewczynce chorej na rzadką chorobę neurologiczną.
Natalka zmaga się z zespołem PANDAS – schorzeniem, które brutalnie przerwało jej dzieciństwo. Choroba odbiera jej możliwość mówienia i poruszania się, a codzienne życie zamienia w nieustanną walkę. Nastolatka jest córką bliskich przyjaciół Ewy i Andrzeja – to właśnie z myślą o niej zrodził się pomysł wyjątkowej wyprawy.
Ich celem było nie tylko dotarcie do Gdańska, gdzie dziewczynka jest leczona, ale też nadanie trasie symbolicznego znaczenia – przemierzyli Polskę tak, by na mapie ułożyć trasę przypominającą napis „Natalka”.
Wyprawa rozpoczęła się 7 czerwca o godzinie 8:00, z Zielonego Mostu przy Żelaznym Szlaku Rowerowym w Jastrzębiu-Zdroju. Na starcie nie byli sami – towarzyszyła im grupa przyjaciół, chcących wspólnie pokazać wsparcie dla rodziny Natalki. Pierwszy ważny przystanek: Chybie, gdzie mogli spotkać się z samą dziewczynką. Spotkanie dodało im energii – ale to był dopiero początek.
Już pierwszy dzień dał im w kość – 170 kilometrów w strugach deszczu zakończyli w Częstochowie. Tam pożegnali się z jastrzębską ekipą i kolejnego dnia ruszyli dalej, eskortowani przez lokalnych rowerzystów. Trasa wiodła przez wiatr i zmęczenie, ale litera „N” została symbolicznie „wyjeżdżona” na mapie.
Każdy dzień wyprawy przynosił nowe wyzwania – od deszczu i wiatru po zmęczenie i zmienną pogodę. Poniedziałek był ucieczką przed burzami, wtorek przyniósł pierwsze chwile wytchnienia, a w środę znów trzeba było wylewać wodę z butów. W czwartek słońce wróciło, ale z nim nadszedł silny wiatr. Dopiero weekend przyniósł stabilną aurę, dzięki której Ewa i Andrzej mogli zbliżyć się do mety.
Po 10 dniach jazdy, 17 czerwca zameldowali się w Gdańsku – zmęczeni, ale szczęśliwi. Udało im się zrealizować każdy kilometr, każdą literę, każdy cel, jaki sobie postawili.
Fot. UM w Jastrzębiu-Zdroju

