Cuda na niebie w Bielsku-Białej znów spojrzała w górę
Bielsko-Biała na kilka majowych dni zamieniła się w widowiskową scenę pod gołym niebem. W mieście – pełniącym w 2026 roku rolę pierwszej w historii Polskiej Stolicy Kultury – odbyło się wydarzenie, które przyciągnęło tysiące widzów i przypomniało o jego lotniczych korzeniach. Lotnisko w Aleksandrowicach znów ożyło, świętując jednocześnie dwa jubileusze: 80-lecie Szybowcowego Zakładu Doświadczalnego oraz 90-lecie samego portu lotniczego.
Weekendowa impreza, znana jako Aerosploty, była czymś więcej niż tylko pokazami. To była opowieść o tradycji, pasji i technologii – zapisana na niebie.
Piknik z widokiem na przestworza
Majówkowa pogoda dopisała, a teren lotniska szybko zamienił się w ogromną strefę piknikową. Rodziny z dziećmi rozkładały koce na trawie, a niebo nad nimi co chwilę przecinały kolejne maszyny. Organizatorzy nie kryli zaskoczenia frekwencją – w dniu głównych pokazów osiągnięto limit miejsc.
Oficjalne otwarcie wydarzenia miało miejsce 2 maja. Przedstawiciele miasta i organizatorów podkreślali, że przygotowania trwały miesiącami, a sukces imprezy to efekt współpracy wielu środowisk. Szczególną rolę odegrała firma SZD Allstar PZL Glider oraz Aeroklub Bielsko-Bialski.
Historia, którą można było dotknąć
Obchody jubileuszowe nie ograniczyły się do pokazów. Zwiedzający mieli okazję zajrzeć za kulisy przemysłu lotniczego – odwiedzić hale produkcyjne i zobaczyć szybowce na różnych etapach powstawania. Od konstrukcji skrzydeł po zaawansowaną elektronikę – wszystko było na wyciągnięcie ręki.
Dużym zainteresowaniem cieszył się także zlot historycznych szybowców. Na płycie lotniska stanęły maszyny, które zapisały się w historii polskiego szybownictwa. Wśród nich znalazły się takie legendy jak IS-A Salamandra, SZD-21 Kobuz 3 czy SZD-24 Foka.
Spektakl, który przyspieszał tętno
Kulminacją wydarzenia były pokazy lotnicze. Wszystko rozpoczęło się od charakterystycznego dźwięku silnika Antonova An-2, z którego wyskoczyli spadochroniarze, efektownie otwierając widowisko.
Chwilę później niebo nad Aleksandrowicami wypełniły szybowce i samoloty w precyzyjnej defiladzie. Publiczność mogła podziwiać zarówno zabytkowe konstrukcje, jak i nowoczesne maszyny, takie jak SZD-55-2 Nexus.
Tempo wydarzeń szybko wzrosło. Akrobacje, przeloty na małej wysokości i skomplikowane figury przyciągały wzrok i wywoływały spontaniczne reakcje widzów. Szczególne emocje wzbudził pokaz Artura Kielaka, który wykonywał ewolucje na granicy możliwości – dosłownie kilka metrów nad ziemią.
Nie zabrakło też międzynarodowych gości. Szwedzki pilot Johan Gustafsson zaprezentował dynamiczny pokaz na szybowcu akrobacyjnym, wzbogacony o efekty dymne i muzykę na żywo. Z kolei czeski zespół Flying Bulls Aerobatic Team udowodnił, że precyzja i widowiskowość mogą iść w parze.
Noc, która należała do ognia i światła
Po zmroku emocje wcale nie opadły. Wręcz przeciwnie – nocna odsłona pokazów przyniosła jeszcze więcej wrażeń. Motoparalotnie, wiatrakowce i szybowce rozświetlone pirotechniką stworzyły spektakl, który przypominał bardziej widowisko teatralne niż klasyczne pokazy lotnicze.
Kolory, muzyka i perfekcyjna synchronizacja sprawiły, że publiczność długo nie opuszczała lotniska.
Głos, który prowadził przez niebo
Całość spinał komentarz Marka Siuty, który z lekkością łączył wiedzę ekspercką z anegdotami. Dzięki temu nawet osoby niezwiązane z lotnictwem mogły w pełni zrozumieć i docenić to, co działo się nad ich głowami.
Miasto, które pamięta o swoich skrzydłach
Aerosploty pokazały, że Bielsko-Biała potrafi nie tylko celebrować swoją historię, ale też opowiadać ją w nowoczesny, atrakcyjny sposób. Wydarzenie – wsparte przez instytucje publiczne i partnerów – stało się jednym z najmocniejszych punktów programu Polskiej Stolicy Kultury 2026.
Wszystko wskazuje na to, że powrót pokazów lotniczych do miasta nie był jednorazowym epizodem. Jeśli kolejne edycje będą równie spektakularne, Bielsko-Biała na długo pozostanie miejscem, gdzie warto spojrzeć w niebo.
Fot. Paweł Sowa/Wydział Prasowy UMBB

