Fałszywe „wezwania na policję” krążą po skrzynkach. Oszuści straszą Europolem i Policją
Do tysięcy internautów trafiają e-maile, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak oficjalna korespondencja z Policji lub Europolu. Nadawcy podszywają się pod funkcjonariuszy, straszą postępowaniem karnym i próbują wywołać panikę. To nie są prawdziwe wezwania – to dobrze znany schemat oszustwa nastawionego na wyłudzenie danych i pieniędzy.
W treści wiadomości adresaci „dowiadują się”, że rzekomo zostali namierzeni podczas popełniania poważnych przestępstw w sieci, w tym tych o charakterze seksualnym. Autorzy e-maili przywołują przepisy kodeksów, grożą postępowaniem karnym, a czasem dołączają „oficjalne dokumenty” z logotypami służb. Całość ma wyglądać poważnie i urzędowo – tak, by odbiorca zareagował impulsywnie.
Scenariusz bywa podobny: w wiadomości pojawia się informacja o „wezwaniu” do stawienia się na policji, w sądzie lub w Europolu, a także żądanie pilnego kontaktu w bardzo krótkim terminie. Do tego dochodzi adres e-mail do „funkcjonariusza”, zwykle z prywatnej domeny, niemającej nic wspólnego z żadną instytucją państwową. Presja czasu i groźby mają złamać czujność. W kolejnych krokach ofiara bywa proszona o przesłanie danych osobowych, skanów dokumentów albo o wykonanie przelewu „w celu wyjaśnienia sprawy”.
Specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa określają takie kampanie mianem „scareware” połączonego z phishingiem. Mechanizm jest prosty: strach ma skłonić do pochopnych decyzji. Dodatkowym zagrożeniem są załączniki – podszyte pod pisma urzędowe pliki mogą zawierać złośliwe oprogramowanie, które po otwarciu przejmuje kontrolę nad komputerem lub wykrada dane.
Sygnały ostrzegawcze, których nie wolno lekceważyć:
- groźby natychmiastowych konsekwencji prawnych i „aresztowania”,
- wiadomości wysyłane z prywatnych adresów e-mail (np. z Gmaila czy Yahoo),
- presja czasu i żądanie pilnej odpowiedzi,
- załączniki udające dokumenty urzędowe.
Jak reagować?
Najlepszą odpowiedzią jest… brak odpowiedzi. Nie należy klikać w linki ani otwierać załączników z nieznanego źródła. Nie wolno też przekazywać żadnych danych wrażliwych – numerów dokumentów, kont bankowych czy skanów dowodu. Podejrzane wiadomości warto zgłaszać jako phishing lub spam. W razie wątpliwości najlepiej skontaktować się bezpośrednio z najbliższą jednostką Policji albo sprawdzić komunikaty na oficjalnych stronach instytucji.
Prawdziwe służby nie prowadzą spraw karnych przez e-mail, nie straszą „natychmiastowym aresztowaniem” i nie żądają poufnych informacji w wiadomościach elektronicznych. Zasada jest prosta: im więcej gróźb i presji w mailu, tym większa szansa, że to próba oszustwa. Zachowanie chłodnej głowy bywa w takich sytuacjach najlepszą ochroną.

