GKS Katowice punktuje w Oświęcimiu. Dziś kluczowy mecz
W sobotę 6 kwietnia rozgrywano trzeci mecz finału THL, pierwszy na terenie Re-Plast Unii Oświęcim. GKS Katowice przystępował do spotkania tuż po efektownej wygranej 3:0 w Spodku i ze stanem rywalizacji 1-1 w serii finałowej.
Chociaż oświęcimianie zaczęli tercję agresywniej, to GKS rozpoczął strzelanie w tej – jak się okazało – intensywnej, wręcz szalonej tercji. W 5. minucie Hampus Olsson kapitalnie zagrał blisko bramki Lundina do tyłu do nadjeżdżającego Sama Marklunda, a ten wbił krążek z bliska i dał nam prowadzenie, co potwierdziła późniejsza wideoweryfikacja. Nie cieszyliśmy się z tego wyniku długo, niecałą minutę później Sołtys dobił krążek do opuszczonej bramki po strzale Bezuski i mieliśmy remis.
Znów oglądaliśmy pełną emocji i napięcia walkę na lodzie, oświęcimianie szukali powodzenia w dynamicznym zamykaniu nam przestrzeni do gry, a GKS szukał korytarzy do skutecznych podań. W 14. minucie Ahopelto popisał się mocnym uderzeniem z prawego bulika i tym samym zdobył drugą bramkę dla Unii. Trzy minuty później znów objawił się geniusz Olssona, który kapitalnie zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Mateusza Michalskiego, a ten dał nam remis strzałem spomiędzy bulików!
Pierwsze 20 minut gry stało na wysokim poziomie i wszyscy spodziewali się utrzymania tempa gry przez oba zespoły. Tak też się stało, oglądaliśmy liczne szybkie szarże napastników obu drużyn, a w tercji neutralnej wszyscy gracze czujnie polowali na bezpańskie krążki i szybko uruchamiali kontry. Przewaga w strzałach celnych na bramkę była po stronie naszych rywali, którzy potrafili zamknąć GKS w jej tercji mimo gry w równych składach. Zdecydowanie najlepsza okazja dla GieKSy przyszła w 33. minucie po rajdzie Bartosza Fraszki sam na sam, ale Lundin pewnie wyłapał strzał naszego napastnika do rękawicy. Po tej sytuacji inicjatywę na lodzie przejęli gospodarze i z wielkim wysiłkiem w obronie utrzymaliśmy wynik remisowy do syreny oznaczającej koniec tercji numer dwa.
Pozostało czekać na to, czy nadal będziemy oglądać zachowawczą grę obronną czy finaliści THL otworzą się w ofensywie i pójdą na ryzyko, szukając bramek. Nie zmieniał się obraz gry, częściej przy krążku byli oświęcimianie, którzy nie bali się strzałów z dalszej odległości, a mistrzowie Polski szukali szybkiego transferu krążka do tercji rywala i błyskawicznego podania przed bramkę Lundina zakończonego trafieniem. Nasza obrona starała się wypychać dynamiczną ofensywę gospodarzy z przestrzeni między bulikami, a John Murray stawał na wysokości zadania przy akcjach przeciwników. Blisko powodzenia był w 55. minucie Santeri Koponen, ale zasłonięty bramkarz Unii jednak obronił jego strzał z ostrego kąta.
Wszystko wskazywało na to, że będziemy świadkami pierwszej w tej rywalizacji dogrywki 3 na 3 i tak się też stało. Na jej start Olsson zmarnował niemal stuprocentową okazję po dograniu Marklunda, co mógł chwilę potem wykorzystać Heikkinen. W 64. minucie Bartosz Fraszko wykorzystał błąd w obronie rywala po przejęciu krążka w tercji i dał nam drugie zwycięstwo!
źródło: hokej.gkskatowice.eu/

