Katowice: Kierowca autobusu miejskiego zabił 19-latkę. Usłyszał wyrok 16 lat więzienia
Sąd Okręgowy w Katowicach wydał wyrok w sprawie kierowcy autobusu miejskiego, który dwa lata temu w centrum Katowic wjechał w grupę ludzi zabijając młodą kobietę. 19-letnia Basia ze Świętochłowic osierociła dwójkę małych dzieci. Ta bulwersujące zdarzenie odbiło się echem w całym kraju.
Ojciec 19-letniej Basi domagał się dożywocia dla 32-letniego Łukasza T. Prokurator zażądał 25 lat pozbawienia wolności. Tymczasem sąd skazał kierowcę na 16 lat więzienia. Orzekł także zadośćuczynienie dla Łukasza M. w kwocie 80 tys. zł oraz 140 tys. na rzecz dzieci Barbary Sz.
Łukasz T. został oskarżony o zabójstwo dziewiętnastolatki i usiłowanie zabójstwa trzech innych osób, a także prowadzenia autobusu pod wpływem środka działającego podobnie do alkoholu.
Przypomnijmy. Do tragedii doszło 31 lipca 2021 r. tuż przed godziną 6 rano na ulicy Mickiewicza w Katowicach. Na przystanku autobusowym zebrała się grupa ludzi, którzy wracali z klubu nocnego. Doszło pomiędzy nimi do awantury. Kilku mężczyzn próbowała rozdzielić 19-letnia Basia, mieszkanka Świętochłowic. Szarpanina przeniosła się na ulicę. Na przystanku stał autobus linii 910, za kierownicą którego siedział Łukasz T. W pewnym momencie – jak później zeznał – „pod wpływem silnych emocji” ruszył z impetem taranując stojące na ulicy osoby. 19-latka wpadła pod pojazd, jej ciało zaczepiło się o podwozie. Zginęła na miejscu. Autobus wlókł zwłoki aż na wysokość ulicy Stawowej.
Mundurowi 32-letniego kierowcę zatrzymali dopiero w zajezdni PKM Katowice. Tłumaczył, że przestraszył się agresywnego tłumu, dlatego dodał gazu i uciekł.
– Jak zerknąłem w prawe lusterko, widziałem, że tłum dalej napiera na autobus. Nie otwierałem drzwi, bo bałem się, że zrobią mi krzywdę i pasażerom. Działo się to wszystko tak dynamicznie, w ciągu paru sekund postanowiłem pojechać na zajezdnię. Pasażerowie jechali ze mną. Stwierdziłem, że lepiej ich zabrać na zajezdnię. Mamy tam ochroniarzy, jest tam bezpieczniej, żeby zareagować. Tłum gonił mnie i autobus, dlatego chciałem szukać pomocy w zajezdni. Postanowiłem, że zadzwonimy na policję i poinformujemy o bójce – zeznawał w sądzie Łukasz T.
W trakcie procesu wyszło na jaw, że mężczyzna w 2018 r. – po zawodzie miłosnym – dokonał nieudanej próby samobójczej. Był u psychologa. Ten miał zalecić mu terapię. Mężczyzna jednak z niej nie skorzystał.


