Letnia Barbórka z rozmachem. Tarnowskie Góry świętują na całego!
Choć tradycyjnie Barbórka kojarzy się z grudniowym chłodem, w Tarnowskich Górach od lat udowadniają, że górnicze święto może rozgrzewać także… w środku lata. Tak było i tym razem – „Barbórka w środku lata 2025” znów przyciągnęła tłumy, łącząc lokalną tradycję, muzyczne eksperymenty i rodzinną atmosferę z prawdziwym rozmachem.
Wszystko to z okazji historycznego wydarzenia – dokładnie 16 lipca przypada 241. rocznica odkrycia złóż srebronośnych w szybie Rudolphine. To właśnie na pamiątkę tego odkrycia niegdyś w Tarnowskich Górach organizowano letnie Bergfesty – i dziś powraca się do tej idei w odświeżonej, nowoczesnej formule.
Muzyczna Barbórka: od gongu po rap
Sobotni koncert orkiestry Power of Winds był jednym z najbardziej elektryzujących momentów festiwalu. Tarnogórska publiczność usłyszała aż dwie muzyczne premiery: utwór „Sygnalista” z wykorzystaniem kopalnianego gongu oraz pierwszy w historii polski przekład górniczej pieśni „Glück Auf”, autorstwa cenionego lokalnego twórcy – Jana Drechslera.
Ale to nie wszystko – kompozytor Klaudiusz Jania, wspólnie z Łukaszem Wylenżkiem, porwał publiczność energetycznym „Szola Rapem”, a wcześniej zaprezentował muzyczną wariację na temat „Tarnogórskiego Dzwoneczka” z użyciem… kolejowej szyny.
– W Tarnowskich Górach rodzi się nowa, świecka tradycja – muzyczna Barbórka, której zazdrościć nam mogą inni – śmiał się Jania po występie.
Kultura i rękodzieło dla całych rodzin
Festiwal to jednak nie tylko muzyka. Na jarmarku rękodzieła można było własnoręcznie wykonać śląskie magnesy lodówkowe z wizerunkami regionalnych specjałów – od rolady, przez kluski i modro kapustę, po żur.
– Szkoda, że nie można ich zjeść zamiast obiadu – żartowała prowadząca warsztaty Izabela Kot.
Na scenie obok orkiestry wystąpili także zespół To na Tyle, Kwintet Śląskich Kameralistów oraz dobrze znany Pan Wrona, który zagrał wiązankę przebojów inspirowanych Tarnowskimi Górami – nie zabrakło nawet szlagieru „Ja uwielbiam ją”.
Zelowskie Dzwonki i dźwięki historii
Już w piątek świętowanie rozpoczęło się w kościele ewangelickim – od wykładu o przemysłowym dziedzictwie Tarnowskich Gór, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Górnośląskie Koleje Wąskotorowe. Po nim wnętrze świątyni wypełniły harmonijne dźwięki aż 80 dzwonków, na których zagrał zespół Zelowskie Dzwonki.
Teatr pod chmurką i pyrlikowy finał
Wieczorami park miejski zamieniał się w plenerową scenę – wszystko dzięki „Teatralnemu Parkowaniu”, które w ramach inicjatywy Góry Kultury zaoferowało mieszkańcom klimatyczne spektakle pod gołym niebem.
Kulminacją była jednak niedzielna tradycja: koncert na 100 pyrlików, czyli niezwykły muzyczny występ z udziałem Tarnogórskiej Orkiestry Dętej oraz dziesiątek młodych i dorosłych muzyków-amatorów, którzy zagrali m.in. na kolejowych glajzach.
– Tarnogórzanie potrafią organizować, potrafią się bawić, potrafią tworzyć – napisał na Facebooku Marian Wróbel, który przez trzy dni przechadzał się po festiwalu w stroju gwarka.
Nie tylko zabawa – także pomoc
Festiwal miał też wymiar społeczny. W ramach akcji „Płynne srebro” organizowanej przez hufiec ZHP Ziemi Tarnogórskiej, w niedzielny poranek aż 15 osób oddało krew w krwiobusie ustawionym na Rynku.
– Mieszkam tuż obok i zawsze, kiedy tylko mogę, pomagam – przyznała pani Kinga, jedna z pierwszych krwiodawczyń.
Wystawa, która zostaje na dłużej
Zwieńczeniem festiwalu jest otwarta w piątek wystawa fotografii Jana Renki, członka Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej. Monumentalne zdjęcia szybów i przemysłowych krajobrazów Górnego Śląska można podziwiać przy Szybie Sylwester Sztolni Czarnego Pstrąga w Parku Repeckim. Wystawa dostępna będzie przez całe lato.
Fot. UM w Tarnowskich Górach

