Maciuś czeka na cud. Brakuje już tylko… 1 mln zł!
Dziś mija pół roku od rozpoczęcia zbiórki pieniędzy na leczenie Maciusia Cieślika spod Pszczyny. Potrzebny mu najdroższy lek na świecie, za który trzeba zapłacić 9,5 mln zł. I wciąż jest na to szansa. Na koncie fundacji Siepomaga zebrano już ponad 7,8 mln zł! Do pełni szczęścia brakuje dużo, ale w porównaniu z uzbieraną kwotą to już tylko jeden krok… Tyle że dziś kończy się zbiórka. POMOŻECIE?
O Maciusiu Cieśliku „Dwa Kwadranse” pisały kilkukrotnie. O jego walce z chorobą informowały także inne media, w tym ogólnopolskie. Do akcji włączyli się znani aktorzy. Efekt jest wspaniały. Zebrano mnóstwo pieniędzy dzięki ludziom dobrej woli. Teraz czas postawić kropkę nad i. Każdy może sprawić, że już dziś zdarzy się cud i chłopczyk będzie mógł dostać upragniony lek. Gorąco zachęcamy do wsparcia. Informacje i numer konta znajdziecie w tym linku. https://www.siepomaga.pl/macius-cieslik
Maciuś 22 grudnia skończył 3 latka. To może być najpiękniejszy prezent nie tylko na urodziny ale i na Gwiazdkę.
Historia Maciusia poruszyła już setki tysięcy osób. Dotarła też do osób, które codziennie oglądamy na ekranach naszych telewizorów i pierwszych stronach gazet. Ci wspaniali ludzie poświęcili chwilę swojego cennego czasu i dołączyli do naszego apelu o pomoc.
– Pomogli mi przekazać emocje, które często ukrywam i sprawili, że nasz wspólny głos wołania o ratunek stał się jeszcze bardziej donośny. Ja nie mam wyjścia… Muszę krzyczeć, wołać, błagać w imieniu mojego dziecka – ociera łzy pani Ewelina, mama Maciusia. – Odświeżam stronę zbiórki kilkanaście razy w ciągu dnia, odbieram dziesiątki telefonów, żebrzę o uwagę, byleby tylko zdążyć wyznaczonym limitem wagi. Maciuś waży już 13,2 kg, a czas mamy tylko do 13,5 kg… Muszę walczyć, choć już dawno brakuje mi sił i czasu, żeby być po prostu mamą dla swojego syna. Proszę, bądź ze mną na tej, mam nadzieję, już ostatniej prostej…
Dla małego Maciusia każdy dzień to walka o życie. Trzyletni chłopiec choruje na rdzeniowy zanik mięśni – SMA typu 1 oraz padaczkę. Maluszek nie może bawić się tak jak jego rówieśnicy. Samodzielnie nie siada, nie chodzi, nosi gorset, ortezy, wciąż jest rehabilitowany. Wszystko wskazywało na to, że brzdąc skazany będzie na dożywotnią, bolesną terapię zastrzyków do kręgosłupa i nagle otworzyły się drzwi z napisem: nadzieja. Przekroczenie ich kosztuje zawrotną kwotę 9,5 mln zł. To cena najdroższego leku świata, który pozwoli mu normalnie żyć.
Do niedawna podanie leku możliwe było w Stanach Zjednoczonych, od jakiegoś czasu można to zrobić w Polsce, w Lublinie. – Jestem w szoku! Jedynym kryterium podania terapii genowej była waga dziecka – 21 kilogramów. Teraz nagle obniżono ją do 13,5 kilograma. Maciuś ma 13,2! Musimy rzucić wszystkie ręce na pokład. Nie mamy innego wyjścia, a tak wiele jeszcze pieniędzy brakuje. Drugiej szansy nie będzie, a przecież nie mogę głodzić własnego dziecka – mówi zrozpaczona kobieta.
Przemysław Malisz

