Rentgen odsłania tajemnice średniowiecznego Bytomia
Choć teren wokół kościoła św. Wojciecha w Bytomiu został już zasypany, prace nad odkrytymi tam zabytkami wciąż trwają — i przynoszą coraz ciekawsze rezultaty. Wszystko za sprawą nowoczesnego sprzętu, w który niedawno wyposażyło się Muzeum Górnośląskie. Przenośny spektrometr rentgenowski pozwala archeologom zaglądać w samą strukturę odnalezionych artefaktów, nie uszkadzając ich przy tym ani o milimetr. Każdy promień XRF działa jak lupa, pod której światłem historia średniowiecznego Bytomia nabiera zupełnie nowych barw.
Dzięki precyzyjnej analizie pierwiastkowej badacze mogą określić zarówno skład tworzyw, z jakich wykonano zabytki, jak i ich przybliżony wiek. To natomiast otwiera drogę do odpowiedzi na pytania, które od lat nurtowały historyków: czym posługiwali się mieszkańcy miasta, jakie rzemiosła rozwijały się w jego obrębie, a nawet — skąd sprowadzano cenne materiały.
Co skrywało otoczenie kościoła św. Wojciecha?
Podczas wykopalisk archeolodzy trafili na niezwykle ciekawy zestaw zabytków:
- barwne kafle piecowe, wśród nich wyjątkowy kafel ze sceną św. Jerzego walczącego ze smokiem, pochodzący sprzed ok. 500 lat,
- srebrne monety oraz metalowe okucia ksiąg, w tym dwa szczególnie bogato zdobione elementy z wysoką — jak na ówczesne czasy — zawartością cynku.
To właśnie te okucia ksiąg okazały się jednym z największych zaskoczeń. Ich analiza wykazała około 13 procent cynku — poziom, który może świadczyć o wczesnej produkcji mosiądzu na terenie Śląska lub o imporcie wyrobów z obszarów dzisiejszych Niemiec, gdzie taka technologia była wówczas w rozkwicie.
— To cenne świadectwo wysokiego poziomu średniowiecznego rzemiosła metalowego, jakie funkcjonowało w Bytomiu na przełomie XV i XVI wieku — podkreśla Ewelina Imiołczyk z Działu Archeologii MGB.
Kafel ze św. Jerzym, srebrne monety i… ołów w glazurze
Spektrometr XRF pomógł również odsłonić tajemnice kolorowych kafli piecowych. Analiza jednego z nich — przedstawiającego św. Jerzego — wykazała, że pokryty został glazurą ołowiową w odcieniach miodowo-zielonych. Pozwoliło to określić jego powstanie na początek XVI wieku i powiązać z analogicznymi odkryciami z zamku w Chudowie.
Urządzenie okazało się niezastąpione także przy badaniu monet. Większość z nich, jak potwierdziły wyniki, została wybita ze srebra, co dodatkowo przybliża archeologów do rekonstrukcji lokalnego obiegu pieniądza oraz kontaktów handlowych miasta.
— Dzięki spektrometrowi możemy pracować szybciej i dokładniej, a jednocześnie nie ryzykujemy uszkodzenia delikatnych obiektów — zaznacza Małgorzata Kapczyńska z Pracowni Konserwacji Zabytków Archeologicznych.
Początek nowego etapu badań
Eksperci podkreślają, że dotychczasowe wyniki to dopiero pierwsze kroki. Każda kolejna analiza może przynieść nowe tropy dotyczące życia dawnych bytomszczan — ich codziennych zajęć, relacji handlowych czy lokalnego rzemiosła.
— To odkrycia, które nie tylko poszerzają naszą wiedzę, ale wręcz zmieniają perspektywę patrzenia na historię miasta — podsumowuje Ewelina Imiołczyk.
Zakup urządzenia był możliwy dzięki środkom z programu „Wspieranie działań muzealnych” finansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Z nowoczesnej aparatury będzie korzystać nie tylko Pracownia Konserwacji Zabytków Archeologicznych, lecz także Dział Konserwacji Sztuki MGB.
Fot. Witalis Szołtys

