Świadkowie historii: John Baildon i Pałac w Łubiu
Łubie, urocza miejscowość w gminie Zbrosławice, to nie tylko punkt na mapie, ale także miejsce bogatej historii i dziedzictwa. Położone zaledwie kilkanaście kilometrów od górnośląskiej aglomeracji, w pobliżu Gliwic, Bytomia i Tarnowskich Gór, Łubie kryje w sobie niezwykłą historię sięgającą średniowiecza, a jednym z jej najcenniejszych klejnotów jest Pałac.
Historia Łubia sięga XIII wieku, kiedy pojawiają się pierwsze wzmianki o osadzie. W XV wieku miejscowość trafiła w ręce rodu Blachów, a później Ziemięckich. W XIX wieku pałac stał się własnością Baildonów, szkockiej rodziny, która wniosła w historię regionu rozwój i postęp.
John Baildon, jeden z najbardziej znanych członków rodu, przybył do Gliwic jako pionier nowoczesnego hutnictwa, przyczyniając się do rozwoju miasta i regionu. To właśnie jego syn, Artur, w 1860 roku wzniósł w Łubiu majestatyczną rezydencję, która do dzisiaj zachwyca swym eklektycznym pięknem.
Pałac w Łubiu to nie tylko architektoniczny majstersztyk, ale również świadek burzliwej historii. Od momentu przejęcia przez rodzinę von Bergwelt-Baildon w początkach XX wieku, aż do roku 1945, pałac był miejscem wielu przemian i wydarzeń. Obecnie, jako siedziba Domu Pomocy Społecznej, kontynuuje swoją rolę jako centrum życia społeczności lokalnej.
Architektonicznie, pałac prezentuje się imponująco. Jego eklektyczna forma, wyraźnie widoczna po przebudowie w początkach XX wieku, przyciąga uwagę swym harmonijnym układem i stylowymi detalami. Mansardowy dach z belwederem, czterokolumnowy portyk na elewacji frontowej z herbem Baildonów oraz wieża z ostrosłupowym hełmem, to tylko niektóre z charakterystycznych elementów.
Mimo upływu czasu, pałac w Łubiu zachował wiele oryginalnych detali wyposażenia, takich jak kominki, stropy i sztukaterie, które nadal przykuwają uwagę odwiedzających. Otoczony niewielkim parkiem, pałac jest nie tylko zabytkiem historycznym, ale także miejscem, które wciąż tętni życiem społecznym, kontynuując swoją rolę jako centrum spotkań i wydarzeń.
Fot. Domena publiczna


