Tragiczna wyprawa do wraku Titanica
Finał wyprawy do wraku liniowca okazał się dramatyczny. Pasażerowie podwodnej łodzi Titan zostali uznani za zmarłych. Poinformowała o tym firma ekspedycyjna, która zorganizowała wyprawę do wraku Titanica. OceanGate Expeditions napisała w oświadczeniu, że „Cała piątka pozostaje w naszych sercach”. Śmierć pasażerów pojazdu podwodnego potwierdziła także straż przybrzeżna USA.
„W imieniu straży przybrzeżnej Stanów Zjednoczonych i całego zjednoczonego dowództwa składam najgłębsze kondolencje rodzinom” – powiedział kontradmirał John Mauger podczas konferencji prasowej.
Znaleziono fragmenty łodzi podwodnej
Przedstawiciele straży przybrzeżnej poinformowali, że zdalnie sterowany robot znalazł w obszarze poszukiwań fragmenty Titana. Zostały one odnalezione w odległości około 500 metrów od wraku Titanica.
Według wstępnych analiz pojazd podwodny doznał implozji, czyli wybuchu do wewnątrz. Nie wiadomo, czy wówczas pasażerowie jeszcze żyli. Titan posiadał jednak zapas tlenu na 96 godzin. Wyprawa Titana nie była pierwszą próbą eksploracji legendarnego statku, ale pierwszą tak tragiczną w skutkach.
Historia zatonięcia Titanica od wielu lat budzi emocje. Wrak statku spoczywa na głębokości ponad 3800 metrów i co jakiś czas organizowane są ekspedycje badawcze lub wyprawy turystyczne w jego okolice. Ostatnia okazała się tragiczna w skutkach. Warto zadać sobie pytanie jak rozpoczęła się historia badań nad wrakiem?
Odnalezienie wraku
Wrak „Titanica” odnaleziono 1 września 1985 r. na głębokości 3802 m. Jego położenie to: 41°43′55″N 49°56′45″W. Ekspedycja na czele z Robertem Ballardem poświęciła wiele czasu na badanie dna morskiego w celu zlokalizowania wraku. O godzinie 0:45, 1 września 1985 r., badacze zobaczyli przed sobą fragment jednego kotła parowego. Położenie resztek statku udało się ustalić w ciągu kilku dni. Do tej pory sądzono, że powinien zachować się w idealnym stanie, co okazało się nieprawdą – z dnia na dzień wrak coraz bardziej niszczeje z powodu działalności bakterii powodujących korozję stali.
Po raz pierwszy wnętrze zatopionego statku zbadano w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku – zdalnie sterowane roboty zrobiły zdjęcia, z których wynikało, że wystrój wnętrz zachował się w niemal nienaruszonym stanie. Naukowcy podejrzewają, że przyczyną tego była duża ilość ołowiu znajdująca się w farbie (węglan ołowiu – barwa biała, tlenek ołowiu(IV) – barwa żółta, tlenek ołowiowo(II) ołowiowy(IV) – barwa czerwona), którą pomalowano elementy drewniane.
Część tylna wraz z rufą jest zniszczona w dużo większym stopniu niż przód wraku. Dokonały tego ogromne masy powietrza, które szybko się uwalniały, gdy tylna część zanurzała się raptownie pod wodę; ich ciśnienie wyrwało tłoki i spowodowało rozpad części rufowej. Przednia część nabierała wody łagodniej, pogrążając się przez dwie i pół godziny od momentu uderzenia w górę lodową, wskutek czego lepiej przetrwała zatonięcie.
Obserwacja wraku pozwala stwierdzić, że zawalił się mostek kapitański wraz z kwaterami oficerskimi. Wygięte resztki kadłuba „porośnięte” są ostrymi żelaznymi częściami, które utrudniają jego eksplorację. Dziób wraku utkwił częściowo pod grubą warstwą mułu, która zakrywa uszkodzony przez górę lodową fragment kadłuba. Szczątki statku (kotły, elementy kadłuba) spoczywają w promieniu kilkuset metrów.
Zostawcie Titanica!
Wielu naukowców – na czele z odkrywcą wraku, Robertem Ballardem – jest zaniepokojonych turystycznymi wyprawami na dno oceanu do pozostałych szczątków „Titanica”. Ich zdaniem ekspedycje te przyspieszają niszczenie historycznego wraku. Amerykańska Narodowa Służba Oceaniczna i Meteorologiczna ocenia, że kadłub może rozpaść się całkowicie w ciągu następnych pięćdziesięciu lat. W książce Ballarda pod tytułem Return to Titanic, wydanej przez National Geographic, pokazane są fotografie zniszczeń promenady spacerowej, spowodowanych osiadaniem na niej batyskafów. Brakuje wielu elementów, które zostały zabrane jako „pamiątki” (np. dzwonek na maszcie).
Odkrywca wraku „Titanica”, dr Robert Ballard, był głęboko przekonany, że wrak powinno się pozostawić w spokoju jako mogiłę. W związku z tym nie wydobył z wraku żadnego przedmiotu, lecz złożył na nim tablicę upamiętniającą ofiary katastrofy. Ta decyzja spowodowała, że w świetle prawa ratownictwa morskiego dr Ballard nie zagwarantował sobie w ten sposób prawa do własności wraku. Otworzyło to pole do działalności przedsiębiorstw eksplorujących wrak.
W 1987 r. francusko-amerykańska ekspedycja zaczęła operację ratowania wraku „Titanica”, wydobywając z niego około 1800 przedmiotów, które zostały przewiezione do Francji. Następnie amerykańscy uczestnicy ekspedycji założyli przedsiębiorstwo Premier Exhibitions Inc., przekształcone w końcu w RMS Titanic Inc. W latach 1987–2004 wydobyto z wraku ponad 5500 przedmiotów i części wyposażenia, używając w tym celu m.in. zdalnie sterowanych urządzeń mechanicznych. W 1998 r. wydobyto ważący 17 ton fragment kadłuba. W 1994 r. RMS Titanic Inc. uzyskało wyrokiem amerykańskiego sądu prawa własności i komercyjnej eksploatacji wraku.
Decyzja została potwierdzona kolejnym wyrokiem amerykańskiego sądu w roku 2006.
Spółka White Star Line, do której należał liniowiec, została zlikwidowana w 1934 r. i żadna firma nie zgłaszała praw do Titanica. Po odkryciu wraku roszczenia zgłosiły jednak brytyjskie towarzystwa ubezpieczeniowe, z którymi umowę zawarła amerykańska firma Titanic Ventures, Inc. (obecnie RMST, Inc.), nie zyskując własności, lecz wyłączne prawo do ratownictwa wraku zgodnie z prawem morskim.
Fot. Domena publiczna
TB

