Walentynki po bieruńsku – miasto, które zakochuje się co roku
Bieruń w połowie lutego zmienia rytm. Ulica Krakowska wypełnia się kolorami, zapachami i rozmowami przy straganach, a do sanktuarium św. Walentego płynie nieprzerwany strumień pielgrzymów. Tak właśnie wyglądają „walentynki po bieruńsku” – wyjątkowe połączenie wielowiekowej tradycji religijnej z miejskim świętem, które ma w sobie i duchową powagę, i lekkość lutowej zabawy. To czas, gdy estetyczne wrażenia mieszają się z refleksją, a miasto na kilka dni staje się przestrzenią spotkań, modlitwy i zwyczajnej radości bycia razem.
Święty Walenty – patron z historią
Kult św. Walentego jest w Bieruniu żywy od XVII wieku, a sam odpust przyciąga pielgrzymów nieprzerwanie od XVIII stulecia. Przez długie lata wierni przybywali tu głównie z prośbą o uzdrowienie – święty był czczony jako opiekun chorych, zwłaszcza cierpiących na choroby psychiczne i epilepsję. Z czasem do tego nurtu dołączyło współczesne skojarzenie Walentego z miłością i zakochanymi. Dziś w Bieruniu obie te tradycje spotykają się w jednym miejscu i czasie.
Jak podkreślają miejscowi duszpasterze, charakter pielgrzymek zmieniał się wraz z epokami – od błagalnych wędrówek po wdzięczne powroty tych, którzy doświadczyli ulgi czy nadziei. Współczesne nabożeństwa łączą intencje chorych, narzeczonych, przyszłych rodziców i wszystkich tych, którzy szukają w patronie miasta wsparcia na kolejny rok.
Wigilia odpustu i nocne czuwanie
Kościelne obchody rozpoczynają się już 13 lutego. Tego dnia w kościele pw. św. Bartłomieja Apostoła odprawiana jest tradycyjna msza w intencji mieszkańców Bierunia, po której wierni i goście przechodzą ulicą Krakowską w uroczystym pochodzie pod pomnik św. Walentego, a następnie do sanktuarium. Marszowi towarzyszy orkiestra dęta, nadając wydarzeniu podniosły, a jednocześnie wspólnotowy charakter.
Wyjątkowym momentem jest nocna „pasterka strażacka” z 13 na 14 lutego – msza dziękczynna za ocalenie zabytkowej kapliczki św. Walentego, zwanej Walencinkiem, dwukrotnie uratowanej z pożaru przez strażaków i mieszkańców. Z kameralnego nabożeństwa wyrosło wydarzenie, które dziś gromadzi tłumy – do tego stopnia, że z kapliczki wynosi się ławy, by pomieścić wszystkich chętnych.
Kulminacją uroczystości jest uroczysta suma odpustowa 14 lutego w kościele św. Bartłomieja Apostoła.
Jarmark, smaki i zapachy lutego
Religijnej części święta towarzyszy miejski jarmark. Ulica Krakowska wypełnia się kramami ze słodkościami w kształcie serc, pamiątkami i drobnymi upominkami. Na rynku pojawiają się foodtrucki, które przez kilka dni serwują dania z różnych stron świata – od klasycznego street foodu po bardziej wyszukane propozycje. To kulinarna odsłona walentynek, która przyciąga zarówno mieszkańców, jak i gości spoza miasta.
Nieodłącznym symbolem bieruńskich walentynek są „bieruńskie całuski” – biszkoptowe ciasteczka w kształcie ust, z adwokatowym nadzieniem i czerwoną polewą. Wypiekane od 2005 roku przez miejscową spółdzielnię, stały się regionalnym znakiem rozpoznawczym odpustu. Co roku ustawiają się po nie kolejki, a stoisko z całuskami bywa jednym z najbardziej obleganych punktów na rynku.
Miasto w walentynkowej oprawie
Na rynku pojawia się walentynkowa ramka do zdjęć, przy której pary, rodziny i grupy przyjaciół robią pamiątkowe fotografie. Do tego dochodzą drobne miejskie akcenty: okolicznościowe gadżety, konkursy i upominki, a nawet darmowe płyty z muzyką organową i pieśniami ku czci św. Walentego dla tych, którzy zechcą zabrać ze sobą cząstkę bieruńskiej tradycji do domu.
Nie brakuje też propozycji kulturalnych – walentynkowe spektakle i wydarzenia artystyczne dopełniają święta o wymiar bardziej refleksyjny, pokazując, że Bieruń potrafi łączyć sacrum, profanum i sztukę w jednym, spójnym rytmie miasta.
Czy można zakochać się w Bieruniu?
W lutym to pytanie wraca co roku. Jedni przyjeżdżają tu z potrzeby serca, inni z ciekawości, jeszcze inni – dla smaków, atmosfery i spotkań. I choć miłość ma wiele odcieni, Bieruń na kilka dni w roku staje się miejscem, w którym łatwiej o życzliwość, rozmowę i uśmiech. Może właśnie w tym tkwi sekret „walentynek po bieruńsku” – w połączeniu starej tradycji z nową energią miasta, które potrafi świętować razem.
Fot. UM w Bieruniu

