Życie Olka z Katowic wyceniono na kilka milionów zł. Zbiórka trwa do 21 marca. Serduszko słabnie
Aleksander Filipowski z Katowic urodził się z bardzo skomplikowaną, siniczą wadą serca. Przeszedł już dwie operacje na otwartym sercu. Jedną ratującą życie w 1 miesiącu swojego życia oraz drugą w lipcu 2020 roku w Rzymie, która miała spełnić marzenia i naprawić jego serduszko. Niestety operacja nie udała się w pełni, jak pokazały badania aktualnie stan Aleks zmienił się diametralnie i w tej chwili rodzice muszą szukać ratunku w Stanach Zjednoczonych.
Ten zabieg kosztuje górę pieniędzy, bo ponad 4 mln zł. Na Siepomaga.pl trwa zbiórka. Kończy się już jutro 21 marca. Wciąż brakuje pieniędzy, by osiągnąć cel!
https://www.siepomaga.pl/olek-filipowski
https://mam-serce.org/zbiorki/olek-filipowski
ZOBACZ KONIECZNIE TEN WZRUSZAJĄCY FILM O WALCE RODZICÓW O ŻYCIE SYNKA
Kilka dni temu 2-letni Aleksander trafił na OIOM w stanie krytycznym! Zaczęła się walka z czasem. Udało się jednak przetransportować go do specjalistycznej kliniki we Włoszech, gdzie w trybie pilnym przeszedł zabieg na serduszku.

Olek przebywa obecnie w szpitalu pediatrycznym Dzieciątka Jezus w Rzymie na TIC – OIOM-ie kardiologicznym. Jest pod opieką wybitnego specjalisty prof. Carottiego, który przyjął chłopca na oddział w trybie pilnym. Profesor operował już chłopca w lipcu 2020 roku. Decyzja o przetransportowaniu Olusia do Rzymu, specjalnie przygotowanym lotem medycznym, została podjęta wspólnie z polskimi lekarzami, którzy nie byli w stanie już nic więcej zrobić. We Włoszech Oluś przeszedł operację, która poprawiła aktualną sytuację w sercu i dała mu trochę czasu. Nie była to jednak pełna korekta wady serca. A ta ma odbyć się właśnie w USA. Jej koszty, podobnie jak koszty samolotu medycznego, zostaną pokryte ze środków zbiórki.
Mamy jednak nadzieję, że operacja powiedzie się, odzyskamy Aleksa i wreszcie będzie mógł przejść pełną korektę serca po odpowiednim czasie. Trzymajcie kciuki bardzo mocno, Aleksik potrzebuje dużego wsparcia i modlitwy za jego zdrowie. To po prostu musi się udać! – Dominika i Piotr, rodzice Aleksa.
PM
fot. Siepomaga, archiwum rodzinne Aleksandra Filipowskiego

